Zgłoś naruszenie...
Wybierz jedną z poniższych opcji.
Ten komentarz dotyczy mnie lub znajomego:
atakuje mnie,
atakuje znajomego.
Komentarz dotyczy czegoś innego:
spam lub oszustwo,
propagowanie nienawiści,
przemoc lub krzywdzące zachowanie,
treść o charakterze erotycznym.
Odpowiedź do konkursu [x]
Uwaga! W odpowiedzi nie podawaj swoich danych osobowych i kontaktowych. Organizator konkursu skontaktuje się z Tobą jeśli zostaniesz zwycięzcą!


od: 
Zadeklaruj zamówienie produktu
[x]
Liczba sztuk:
Po zatwierdzeniu zamówienia zostaniesz przekierowany na stronę płatności.
zamawia: 
 
Panel
offlinedawidk89 blog budowlany - wyślij wiadomość - OBSERWUJ | Blog budowlany
2948 odwiedzin | wpisów: 22, komentarzy: 39, obserwuje: 13

Chudziak

autor: dawidk89 blog budowlany - wyślij wiadomość Dodaj wpis do ulubionych »

Przez cały tydzień padał deszcz, prognozy na piątek zapowiadały jednodniowe przejaśnienia, do pracy dopiero na nocną zmianę, więc beton zamówiony, materiały kupione i od 7:30 rano ruszyliśmy przygotować wszystko do zalewania. Znalazłem w internecie pomysł, żeby do wyrównywania betonu użyć profili CD60. Tak, tak, to dokładnie te same których używa się do podwieszania sufitów. Nie wyszło tanio, bo za profile, wieszaki i łączniki zapłaciłem niecałe 300 zł, ale za to beton na pewno wyjdzie równiej niż jakbyśmy robili wszystko "na oko". Warstwa powinna mieć 15 cm grubości.

Oczywiście pod beton obowiązkowo folia budowlana, tak jak to było w przypadku ław fundamentowych - aby mleczko cementowe nie przesiąknęło do piasku.

Ok godziny 8:30 kiedy mieliśmy ułożoną folię na części mieszkalnej i zaczynaliśmy ustawiać prowadnice zadzwonił Pan z betoniarni, że z betonem będą już o 10:00. Chcąc, nie chcąc musieliśmy nieźle przyspieszyć, a niestety jak coś się chce zrobić dokładnie to pośpiech nie jest sprzymierzeńcem.

Beton przyjechał punktualnie o 10:00, a nam zostały 3 prowadnice do ułożenia w garażu. Na szczęście Dawid (pamiętacie Dawida prawda? Kolega z pracy, który odwiedził nas jak zalewaliśmy ławy fundamentowe i sporo pomógł ^^) zgodził się i teraz wpaść służyć pomocą, więc ja dokończyłem prowadnice w garażu, a Dawid razem z moim Tatą lali już beton w części mieszkalnej, przygotowanej w taki oto sposób:

Na początek przyjechały 2 samochody: w tym z pompą 6 m3, w drugim - 11 m3 betonu B15. Przyszedł czas na zaciąganie. Beton był tak rzadki, że ciężko było go zebrać idealnie do poziomu, trzeba było kilkukrotnie przeciągnąć łatą a i tak się lekko wybrzuszał. W międzyczasie dojechał kolejny samochód z 11 m3 betonu. 

Po wlaniu 28 m3 zabrakło jeszcze na kawałek garażu. Umówiliśmy się tak, że zaciągniemy sobie całość, zanim operator umyje pompę i wróci do bazy i zadzwonimy z informacją ile jeszcze będziemy potrzebować. Na wszelki wypadek z zapasem domówiłem jeszcze 4 m3, które dolaliśmy już rynną.

Ostatecznie z przywiezionych 32 m3 zostało nam ok 0.6 m3, co wylaliśmy w przyszłym wjeździe przed garażem. 

Normalnie się tego raczej nie stosuje na chudziaku, ale jako, że nasz ma tak zostać na zimę, to załatwiłem zacieraczkę do betonu i w tym czasie jak z Tatą równaliśmy beton, Dawid pojechał ją odebrać. Podobno dobrze zatarty beton mniej pije wodę i zmniejszy się ryzyko, że zimą coś się wydarzy. Zanim Dawid wrócił to nasza płyta wyglądała tak:

Beton miał się nadawać do zacierania już około godziny 17-18. Ekhm... nie nadawał się jeszcze o 21, więc ostatecznie się poddałem i zmartwiony, kolejnymi pieniędzmi na wynajem zacieraczki wyrzuconymi w błoto i straconym czasem postanowiłem spróbować następnego dnia z samego samego rana. O 6:30 beton się bardzo ładnie zacierał,

 a różnicę widać gołym okiem:

Po lewej po zacieraniu, po prawej przed zacieraniem.

Efekt końcowy był zadowalający:)

Pech chciał, że po około 4 godzinach od zatarcia betonu znowu spadł deszcz i może nie mocno, ale trochę zepsuł efekt naszej pracy weryfikując jednocześnie, na ile równo wyszła nam powierzchnia betonu.

Po tygodniu słonecznej pogody chudziak przykryliśmy folią budowlaną, głównie zależało nam, żeby zabezpieczyć styropian przed działaniem wody w połączeniu z mrozami. Może jesteśmy przewrażliwieni, ale lepiej dmuchać na zimne ^^ (zamierzona gra słów ;)

Ha i kolejny dłuuuugi post ;) Na ten rok to już WSZYSTKO!!! :D została mała kosmetyka typu uzupełnienie braków w obsypywaniu fundamentów, posprzątanie działki i rozplantowanie tej czarnej ziemi, która nam zalega po ściąganiu humusu.

Mamy teraz trochę czasu na odpoczynek i będzie trzeba zamawiać materiały na dalsze etapy budowy. Kto buduje to wie, że teraz na pustaki ceramiczne czeka się nawet 2-3 miesiące, więc jak chcemy na wiosnę ruszać to trzeba wszystko jak najszybciej pozałatwiać.

Pewnie jeszcze coś nam się przypomni i się odezwiemy, żeby nie było za nudno i żebyście o nas nie zapomnieli w czasie tej przerwy zimowej :P

POZDRAWIAMY J&D :)


Komentarze (3)
autor:widok  dodano: 1 miesiąc temu
Mam pytanie czy zastanawialiście się czy nie zostawić fundamentów bez chudziaka na zimę? Nam został garaż i wiatrołap i kierownik budowy mówi ze chodziaka w środku możemy wylać nawet jak już dach będzie ale mamy wątpliwości...
Odpowiedź do widok
autor:dawidk89  dodano: 1 miesiąc temu
W sumie nawet się nie zastanawialiśmy. chcieliśmy mieć zamknięty ten etap i wiosną ruszyć parter. Na pytanie o siatkę w betonie i o zimę czy beton nie popęka kierownik powiedział: "a jak popęka to co z tego? jeżeli gdzieś coś pęknie i siądzie bo osiadł grunt to lepiej jak pęknie teraz niż potem, jak będą wylewki, kafelki itp". Chudy beton to tylko podkład, a nie warstwa konstrukcyjna jak np. ławy i faktycznie można go wylać na samym końcu, ale osobiście myślę, że zalewanie chudziaka z rynny przez okna to trochę strata czasu, lepiej jak ma się pusto i zalewa pompą, więc jak i tak nie wznosicie ścian w tym roku to wiosną od tego bym zaczął. Druga rzecz, że murarze ustawiając, rusztowania itp będą mieli wygodniej na betonie niż na piasku. Oczywiście, jeżeli zostawicie tylko zasypane fundamenty i nie wylejecie betonu to też będzie poprawnie, dużo osób tak robi, ale zasypując fundamenty należy je zagęścić warstwami, a na wiosnę przed zalaniem warto jeszcze raz zagęścić grunt. Będzie on narażony na niskie temperatury i woda która w nim zostanie podczas zamarzania będzie zwiększała swoją objętość i może powodować wypiętrzanie gruntu.
Odpowiedź do dawidk89
autor:widok  dodano: 1 miesiąc temu
Bardzo dziękuje za wyczerpująca odpowiedź ;) ze ścianami czekamy na wiosnę wiec zrobimy jak mówisz i chudziaka wylejemy przed ich stawianiem.

Zasyp fundamentów

autor: dawidk89 blog budowlany - wyślij wiadomość Dodaj wpis do ulubionych »

Wykonaliśmy przedostatni etap prac związanych z tzw "stanem zero" - zasypujemy fundamenty. Bez dwóch zdań mogę powiedzieć, że była to najcięższa praca jaką do tej pory wykonaliśmy. Oj ciężko było się ruszyć z łóżka po skończeniu robót, a co dopiero poruszać się w pracy :P Zacząłem od zagęszczenia gruntu który wcześniej sobie wyrównałem, żeby pozbyć się większości nierówności które powstały podczas kopania pod ławy. Do tego użyłem skoczka (chyba 74 kg), który ma węższą płytę i przy samej ławie bardzo ładnie zagęścił tę ziemię która była świeżo nawieziona podczas obsypywania ław. Oj cóż to był za stresujący dzień :/

Jak widać po jednym przejeździe ziemia dość mocno się zagęściła:

Niestety do zagęszczenia całej powierzchni skoczek się nie nadawał! Zagęszczając pas obok spulchniał się ten wcześniej zagęszczony i tak w kółko. Cóż, zaczęło się dzwonienie do pobliskich firm i szukanie zagęszczarki płytowej "na wczoraj". Udało się załatwić Płytę 200 kg, ale do odbioru następnego dnia rano. Trudno, zasypujemy. W tym momencie pojawił się kolejny problem. Piach był wysypywany na ścianę fundamentową, tak blisko jak tylko dało się podjechać ciężarówką i spora część wsypywała się do środka, ale resztę trzeba było wrzucić i okazało się, że ładowarka teleskopowa znajomego który przywoził nam piasek nie sięga tak daleko jak byśmy tego chcieli :/ trzeba było zakasać rękawy i przerzucać ręcznie. 

Po wyrównaniu pierwszego zasypu w garażu uznaliśmy że braknie nam tygodnia i wypompujemy się totalnie z sił. Znowu wziąłem telefon i udało się dogadać z chłopakiem, który przyjechał większą koparką. Taaak, życie nam uratował, wszystko pięknie rozgarnął i zrobiła się ładnie równa warstwa tak w garażu jak w domu, mniej więcej na wysokość 2,5 bloczka, ale zła wiadomość była taka, że kolejnego dnia nie mógł już przyjechać bo jest zawalony robotą.

Następnego dnia o 6 rano przywiozłem większą zagęszczarkę i wzięliśmy się ostro do pracy. Już około południa mieliśmy zagęszczoną całą pierwszą warstwę.

Reszta piasku trafiła na budowę, ładowarką teleskopową wepchnęliśmy tyle ile się dało do środka i z powodu braku koparki całą resztę rzucaliśmy ręcznie. Po zasypaniu wyglądało tak:

Na szczęście na budowie pojawili się Julii Bracia :D Rafał rozgarnął nam piach w garażu, zaś Mateusz przejął stery i jeździł zagęszczarka, a Ja z Tatą wyrównywaliśmy cały teren.

Jak wspominałem praca niesamowicie wymagająca i wyczerpująca, ale dobrą stroną jest to, że grunt jest zagęszczony warstwa po warstwie, co kilkanaście, kilkadziesiąt przerzuconych łopat. pracowaliśmy przy lampach do samej 21:15. 

W sobotę od rana znowu narzuciliśmy tempo, bo Panowie mieli się pojawić około południa układać kanalizację. Tak wiem, mieliśmy robić sami i w ogóle, ale czas gonił, przy zasypie i zagęszczaniu jeszcze masa roboty, a Panowie zażyczyli sobie za wszystko 400 zł za robociznę, więc zostawiliśmy to im. Swoją droga bardzo chwalili zagęszczenie, bo nic im się nie waliło :)

Oczywiście nie mogło być inaczej - pogoda się popsuła, zaczęło niesamowicie padać i po godzinie w deszczu pojechaliśmy się przebrać , bo nie było na nas suchej nitki :/

Około godziny 17 byliśmy już gotowi ze wszystkim i wreszcie można było wrócić do domu, ogrzać się i odpocząć (co prawda niezbyt długo bo w niedzielę rano musiałem już być w pracy).

To by było tyle na dziś :)

PS. Niesamowicie się rozpisuje w tych postach i są mega długie :O Wybaczcie proszę, ale blog jest dla nas pamiątką, do której sobie kiedyś wrócimy jak już skończymy budowę i powspominamy ile to nas pracy i nerwów kosztowało i odetchniemy z ulgą. Dlatego chcemy mieć wszystko opisane ze szczegółami :D :P

Pozdrawiamy J&D



Komentarze (4)
autor:alaimar  dodano: 1 miesiąc temu
w tym roku pogoda sprzyja budowniczym wykorzystajcie to! Powodzenia!
autor:pitana  dodano: 1 miesiąc temu
Pięknie zagęszczone, chudziak w planie ?
Pogoda w tym roku nas jak dotąd rozpieszcza 😉
Odpowiedź do pitana
autor:dawidk89  dodano: 1 miesiąc temu
Tak właściwie to chudziak już też gotowy, tylko na blogu mamy małe opóźnienie :P Jak uda się dzisiaj ogarnąć fotki to pojawi się post o wylewaniu chudziaka. Pozdrawiamy :)

Fugowanie i folia kubełkowa

autor: dawidk89 blog budowlany - wyślij wiadomość Dodaj wpis do ulubionych »

Mimo, że styropian jest frezowany (układa się go na zakładkę) to uzupełniłem pianą PUR wszystkie szczeliny które powstały między płytami, przy ławie fundamentowej, a także od góry między styropianem, a bloczkami betonowymi. Dzięki temu zabiegowi będziemy mieli pewność, że nasze ocieplenie jest pełne i zniwelujemy mostki termiczne powstałe w szczelinach :)

Oczywiście cały nadmiar piany został wycięty ostrym nożykiem, ważne jest żeby nadmiar wyciąć, a nie zrywać, bo wtedy możemy wyszarpać całą pianę ze szczeliny i cała praca pójdzie na marne. Jeżeli ktoś na styropian chce nałożyć siatkę na kleju trzeba by delikatnie przeszlifować łączenia płyt, aby uzyskać równą powierzchnię. My będziemy kłaść już tylko folię kubełkową, więc takie w miarę dokładne wycięcie piany jest wystarczające.

Pierwsza rolka folii założona:

Folię mocowaliśmy do styropianu przy pomocy takich gwoździ do folii kubełkowej:

Są w porządku, jeżeli użyje się dużej ilości. Ja kupiłem 100 sztuk (za 19 zł), żeby złapać folię przy górze, a dół od razu obsypaliśmy ziemią i mimo to wiatr wyrwał kilka sztuk, a w niektórych miejscach trzeba było poprawić mocowanie folii. Ostatecznie użyłem zwykłych gwoździ znalezionych gdzieś w domu. Wniosek jest prosty - zwykłe gwoździe wychodzą troszkę taniej i sprawdzają się lepiej.

Ostateczny efekt układania folii kubełkowej:

Fundamenty z zewnątrz obsypał nam Julii brat Rafał, który pożyczył traktor od znajomego:

Dzięki temu pozbyliśmy się też górek piasku które zalegały za naszym "domem" i na działce zrobiło się ładnie pusto.

Pozdrawiamy J&D




Ocieplanko :D

autor: dawidk89 blog budowlany - wyślij wiadomość Dodaj wpis do ulubionych »

Powoli idziemy do przodu, dysperbent wyschnął, więc najwyższy czas przykleić styropian. Jak już pisaliśmy będzie to Termoorganika termonium fundament EPS 100 o współczynniku lambda 0,031 i grubości 18 cm. Do klejenia użyliśmy pianokleju. Praca szła całkiem szybko, ale nie obyło się bez nerwów :/ Od początku nasz pistolet do piany nie do końca był w pełni sprawny i piana minimalnie się wydostawała mimo zamkniętej dyszy, aż w końcu w najgorszym momencie, kiedy zaczynało się robić ciemno, a do skończenia ściany zostało przykleić 3 płyty, pistolet przestał działać! Żeby tego było mało, kiedy chciałem odkręcić puszkę kleju i wkręcić czyścik, żeby umyć pistolet, okazało się, że odkręcając puszkę odkręciłem ją z całym gniazdem z pistoletu, co poskutkowało "wypluciem" prawie 3/4 puszki kleju na trawę. Grrr! Nie dość, że robota nie skończona, to jeszcze trzeba było dokupić nowy klej i nowy pistolet.

Tak, to był kolejny moment załamania, kiedy przekonałem się, ze prawo Murphy'ego działa i stwierdziłem, że to nie ma sensu, Ja się do tego nie nadaję i poddaję się, nie buduje dalej, zapłacę, ale niech ktoś mi to skończy. Nie pierwszy i pewnie nie ostatni raz.

Na szczęście przespałem się z tym wszystkim, nerwy opadły i następnego dnia od samego rana szybkie zakupy i dalszy ciąg walki ze styropianem. Nowy pistolet sprawdził się idealnie. Robota ruszyła, a ja uparłem się, że wbrew opinii wszystkich wokół dzisiaj skończę. Po pracy Julia przywiozła mi obiadek, krótka przerwa i ruszyliśmy dalej we dwójkę. Ostatnią docinkę robiliśmy już przy latarce, ale udało się wszystko skończyć! :D

Oto efekt:

Tutaj przygotowane przepusty na zasilanie i jeden przepust rezerwowy, bo nigdy nie wiadomo co jeszcze wymyślimy:

Pozdrawiamy J&D



Komentarze (7)
autor:naszpoliklet  dodano: 2 miesiące temu
Oooo nie możesz tracić nadziei :) każdy z budujących powie Ci, że w ciągu całej budowy sto razy tracił nadzieje ;) czy to budował sam czy z ekipą, łatwo nie jest :) ale na sam koniec i tak przypuszczam, że wszyscy wspominają to, jako super miły czas! :) także uszy do góry! Sił w kieszenie i do dzieła! Dasz rade! :)

My cały dom, budowaliśmy sami bez ekipy i daliśmy radę w niespełna półtora roku :)

Będzie dobrze!
Odpowiedź do naszpoliklet
autor:dawidk89  dodano: 2 miesiące temu
Nie da się ukryć, że jak już jednak się skończy to satysfakcja jest ogromna :) No to mieliście MEGA tempo :O My walczymy od czerwca i dopiero zalewamy w tym tygodniu chudziaka i tak zostawiamy wszystko na zimę, a wiosną ruszamy dalej.
autor:morgun  dodano: 2 miesiące temu
konkretne ocieplenie. u nas 10cm styroduru.
Odpowiedź do morgun
autor:dawidk89  dodano: 2 miesiące temu
Mnie osobiście niższa nasiąkliwość styroduru nie przekonała, przy naszym piaszczystym, przepuszczającym terenie byłby to daremny wydatek, za to dopłaciliśmy do niższej lambdy, a czy lambda i grubość nie będzie przesada? Cóż... :D
Odpowiedź do dawidk89
autor:morgun  dodano: 2 miesiące temu
Ja też na piaskach się buduję. Styrodur dlatego, że twardszy i bardziej odporny na zgniatanie, wodę itd, trudniejszy do rozkruszenia przez ewentualną zwierzynę. Jak się da grubszy styropian to zawsze będzie lepiej, to fakt :)
Odpowiedź do morgun
autor:dawidk89  dodano: 2 miesiące temu
Przez wlasna nieuwage uszkodzilismy kawalek styropianu przy zasypywaniu fundamentow, kto wie, styrodur moze by przezyl...
Tytuł: My też na tym etapie!
autor:maleksandra  dodano: 2 miesiące temu
Serdecznie gratuluję!!!!Szczerze muszę pochwalić publicznie mojego męża, który też sam wykonał takie ocieplenie u nas i kończył dziś w nocy! Wygląda super!Widzę u Was fantastyczną robotę! Brawo i trzymam kciuki za kolejne prace:)
Statystyki mojabudowa.pl
Liczba blogów:48355
Liczba wpisów:206238
Liczba komentarzy:871839
Liczba zdjęć:761477
Użytkownicy online:539